Prasówka: Ale jazda! Nasza dziennikarka testuje rower miejski [wideo] [Gazeta Wyborcza Lublin]

Wzbudza powszechne zainteresowanie, pytają o niego wszyscy, przechodnie i policja. Jest ciężki, ale prowadzi się bardzo wygodnie. Ci, którzy nie mają swoich dwóch kółek, mogą być naprawdę zadowoleni.
 

[lock_content error=”Treść dostępna na stronie wydawcy”]

Rower miejski waży ponad 16 kilogramów. Tylną część można podnieść bez problemu, przód trochę gorzej – to wtedy gdy chcemy np. znieść pojazd z krawężnika.
O dziwo, moja dosyć pokaźna torebka spokojnie mieści się do koszyka umieszczonego na kierownicy. Mam nadzieję, że nie wypadnie, bo pasek, cały czas wychodzi poza siatkę kosza. Pojawia się natomiast inny problem. Ustawiona fabrycznie wysokość siodełka okazuje się dla mnie zbyt wysoka. Żeby przekręcić srebrny uchwyt i obniżyć siodełko, trzeba mieć naprawdę dużo siły. Poddaję się.
Kierunek Zamojska
Dzień wcześniej sprawdziłam pogodę – ma być pochmurno, ale bez deszczu. Aura idealna na rower. Wyjeżdżam spod ratusza. Kierunek: ul. Zamojska, tam wymalowano już pasy rowerowe. Na razie jadę na płaskim terenie, zgodnie z instrukcją wybieram przerzutkę numer dwa.
Szybko okazuje się, że spokojnie można jeździć na „trójce” nawet pod górkę. Rower mimo dużego obciążenia prowadzi się stabilnie. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się zamontować prędkościomierzy.
Przy przystanku na Zamojskiej linia wyznaczająca pas urywa się. W głowie pojawia mi się już pytanie, co zrobię, jak zatrzyma się tu autobus? Na szczęście żaden nie pojawił się. Na ul. Bernardyńskiej pas jest po drugiej stronie niż potrzebuję. Zgodnie z przepisami pasy rowerowe są jednokierunkowe, więc pozostaje mi jechać jezdnią. Trochę przeszkadza mi to, że hamulec tylnego koła jest nożny, jak w klasycznym holenderskim rowerze lub kultowym polskim Wigry-3. Potrwa chwilę, nim przyzwyczaję się do niego.
Przez Krakowskie Przedmieście nie jest już tak łatwo przejechać. Na resztce chodnika przed Centrum Spotkania Kultur z trudem manewruję między pieszymi. Wysokie krawężniki nie pomagają.
Skręcam w Radziszewskiego. Tu już mogę jechać pasem rowerowym. Niestety, kierowca srebrnego mercedesa postanowił przez dłuższy czas utrudniać życie lubelskim rowerzystom i auto zostawił na pasie dla jednośladów.
Kolejnego mało wyrozumiałego kierowcę zatrzymującego samochód na fragmencie jezdni przeznaczonym dla cyklistów spotkałam niewiele dalej, bo przy bibliotece głównej UMCS-u. Mimo wszystko na całej trasie prowadzący auta reagowali pozytywnie. Cierpliwie czekali, aż rowerzysta przejedzie. Co innego piesi – na rower nie zwracali uwagi i szli środkiem chodnika.
Na al. Racławickich jest już ścieżka rowerowa. Dzwonka na szczęście nie muszę używać, piesi respektują swoją część chodnika. Nawet nierówna nawierzchnia pełna dziur nie utrudnia jazdy. Tylko w okolicy przystanku przy Ogrodzie Saskim trzeba zsiąść z roweru. Z trolejbusu nr 151 wysypał się tłum ludzi.
Na ostatnią stację wybrałam tę przy ul. Wacława Bajkowskiego. Jeszcze tylko szybka kontrola, torebka nie wypadła, osłona na łańcuch działa, bo moje jasne spodnie są nadal czyste. Rower można odstawić na stację.
„Czy to już ruszyło?”
Rower miejski na ulicach Lublina wzbudzał ogromne zainteresowanie. Jeszcze nie zdążyłam ruszyć, zatrzymał mnie starszy mężczyzna. Też na rowerze. Pytał, kiedy zacznie działać wypożyczalnia i w jaki sposób można korzystać z miejskich jednośladów.
– Widzę, że ten rower będzie tylko dla ludzi z internetem. Dobrze, że mam swój, wszędzie nim jeżdżę, w zimę chodzę na piechotę. Samochód mi niepotrzebny – stwierdził.
Na skrzyżowaniu Krakowskiego Przedmieścia z Wieniawską usłyszałam kolejne pytanie. – To już ruszyło? – tym razem krzyczał młody mężczyzna z okna mijającego mnie busa. Na tym samym skrzyżowaniu podeszła też do mnie kobieta w średnim wieku. – A to nie miało ruszyć w piątek? Ja już pierwszego dnia, gdy tylko system ruszył, założyłam konto, liczyłam, że dostanę bonus, ale chyba się spóźniłam – opowiadała.
O rower pytał nawet patrol policji na Starym Mieście. Mundurowi zastanawiali się, w jaki sposób będą w stanie sprawdzić, czy użytkownik nie porusza się skradzionym rowerem miejskim.
Wcześniej był Wrocław i Poznań
Kilka lat temu jeździłam rowerem miejskim we Wrocławiu. Tam zainteresowanie wypożyczalnią było tak duże, że niektóre stacje były puste. Wrocławianie szczególnie lubią przejażdżki nad Odrę.
Grupą, która najczęściej korzysta z roweru miejskiego, są studenci. Wrocławscy żacy wymyślili nawet sposób, żeby nic za niego nie płacić (zgodnie z cennikiem pierwsze dwadzieścia minut jest bezpłatne). Opracowali takie trasy, żeby co dwadzieścia minut móc zjechać do terminalu i wziąć inny rower. W trakcie drogi na uczelnie zmieniają pojazd kilka razy.
Od dwóch lat podobne wypożyczalnie działają też w Poznaniu. Poznaniacy mają jednak tylko 16 stacji. – To duży problem, jest po prostu mało rowerów. Rano, gdy wyjeżdżam do pracy, stacje na obrzeżach miasta są puste, a w centrum miasta są pełne. Mimo wszystko wypożyczalnia to dobre rozwiązanie, zostawiasz tam rower i nie musisz się już nim przejmować, ani martwić, że go ukradną – opowiada pani Monika z Poznania, która dojeżdża ok. 4 km do pracy rowerem miejskim.
Rowerzysta to…
W Lublinie zamontowano 40 stacji z 400 rowerami, jest więc z czego wybierać. Myślę, że lublinianie polubią te rowery. Przynajmniej, ci którzy są zwolennikami szybkiego i taniego przemieszczania się. Niestety, wytłumaczenie, że spóźnili się do pracy lub na uczelnię z powodu korków, nie będzie już działało. Trzeba jeszcze tylko pozbyć się poglądu, który wciąż krąży między niektórymi lublinianami, że rowerzysta to biedak, student (czyli biedak) lub sportowiec trenujący do zawodów.
Jak wypożyczyć
Lubelski Rower Miejski powinien działać już w piątek wieczorem, a w poniedziałek każdy, kto ma w nim konto, będzie mógł cały dzień jeździć za darmo. Osoby posiadające konto w systemie mogą korzystać z sieci wypożyczalni firmy Nextbike na całym świecie.
Krok 1. Na stronie Lubelskiego Roweru Miejskiego (w budowie) trzeba kliknąć przycisk „Rejestracja”, podać dane, zaakceptować regulamin i wpłać min. 10 zł opłaty inicjalnej.
Krok 2. Przy każdej stacji będzie terminal. Trzeba przycisnąć ikonę „Wypożycz”, podać nr telefonu komórkowego, PIN i postępować zgodnie z instrukcjami. Rower zostanie zwolniony automatycznie.
Krok 3. Aby zwrócić rower, trzeba wprowadzić go do elektrozamka. Sygnał dźwiękowy potwierdzi prawidłowy zwrot.
Informacje o systemie można znaleźć na stronie lubelskirower.pl

[/lock_content]

Źródło:
Gazeta Wyborcza Lublin
Aleksandra Pucułek